Brzmi makabrycznie niemalże, ale oznacza tylko tyle, że wydziergałam
mojej nieletniej nakrycie głowy i szyi na zimę nadchodzącą, co
spowoduje, że nie będę się więcej martwic czy dobrze szalik zawiązała i
czy czapka przykrywa to co ma. Nic nie poradzę, że młoda jest na bakier z
wiązaniem wszystkiego co na szyję się zakłada:)
Aby nie świecić facjatą zanabyłam nawet drogą kupna gustowny łeb znaczy chciałam powiedzieć piękną styropianową głowę - wygląda jak ktoś potrzebujący leku, bo nieco niewyraźny, ale spełnia swoją rolę, a to najważniejsze.
Aby nie świecić facjatą zanabyłam nawet drogą kupna gustowny łeb znaczy chciałam powiedzieć piękną styropianową głowę - wygląda jak ktoś potrzebujący leku, bo nieco niewyraźny, ale spełnia swoją rolę, a to najważniejsze.
Jest fioletowy - taki kolor wybrała moja nieletnia. Po cichu powiem, że szalenie podoba mi się wybór: raz, że to także mój ulubiony kolor, dwa cieszę się ogromnie, że jej przeszło szaleństwo i wariactwo na punkcie różowego :) Mądre dziecię:)
Komin wykonany został z włóczki Elian Klasik i jeżeli dobrze pamiętam to poszły na to dwa motki 50 g .
Oczywiście przy wyborze sprawdziłyśmy czy nie gryzie w szyję, młoda stwierdziła, że nie , więc mamunia przystąpiła do działania :)
W następnym odcinku zaprezentuję dwa kominy wersja dla dorosłych - w sensie rozmiarów :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz